Kabaret, o którym ostatnimi czasy słyszymy wiele, robiący wokół siebie dużo szumu, aczkolwiek efektywnego i wyszukanego szumu to kabaret MUMIO. Osobiście spośród polskich kabaretów ten właśnie cenię sobie najbardziej. W jego skład, jak sami podają w wywiadach wchodzą ślusarz, odlewnik, krojcza i pakowacz. Personalnie, to Jadwiga Basińska, Dariusz Basiński i Jacek Borusiński. Fani doceniają ich teatr absurdu i improwizację na scenie. Znawcy, wytykają im mnóstwo błędów, niedomówień i improwizację, jednocześnie podkreślając wielką jakość ich gry i świetny kamuflaż przed publicznością. Publiczność nie komentuje, po prostu płacze ze śmiechu i nagradza brawami. Swego czasu, kabareciarze zrobili dużo szumu, wokół własnego filmu. Wszyscy spodziewali się komedii wszech czasów, otrzymali luźny zbiór skeczy ze specyficznym poczuciem humoru. Krytyka dość chłodno przyjęła debiutancki film, fani jednak nie zawiedli i nie szczędzili pochwał. Od 2005 roku, Kabaret Mumio jest znany nawet wśród osób zdecydowanie odcinających się od widowisk kabaretowych. Jak to możliwe? MUMIO wystartowało w bloku reklamowym sieci telefonów komórkowych Plus, podbijając serca klientów. Po dziś dzień zresztą utrzymują się w tej kampanii. Ich reklamy są nie mniej cenione, niż skecze, a pomysły jak idea pustego worka jako maskotka dla klienta, symbolizująca nicość opłat, sprawiają że ich reklama postrzegana jest jako sztuka. Idolem, prototypem i wzorem do naśladowania dla MUMIO jest wyimaginowany Andrzej Perełka. Andrzej, tak jak ich cała sztuka, świadczy o elemencie zaskakiwania widzów i ciągłej improwizacji. Warto ich oglądać, dla samej finezji stylistycznej i żartów niegrzeszących inteligencją.

O tym, ze Polacy cenią sobie dobry, wyrafinowany humor i świetną zabawę, świadczy o popularności w naszym kraju kabaretów. I to kabaretów na poziomie. Nie znajdzie się chyba śmiałek, który skrytykowałby Kabaret MUMIO, Ani Mru Mru, OT.TO czy Moralnego niepokoju. Prawdziwi fani, powinni znać przynajmniej podstawy historii kabaretu. Pierwszy raz kabaret wyjrzał na światło dzienne we Francji pod dumną nazwą „Czarny Kot”, w oryginale Chat Noir. Ideą pierwszych kabaretów, nie było samo przedstawienie, ale miejsce, na wzór kawiarni, z towarzystwem skeczy rozbawiających publiczność. Dziś kabarety oglądamy niemal jak sztuki teatralne. Szkoda, bo taka klimatyczna kawiarnia, na pewno przyciągałaby rzesze klientów. Domeną pierwszych kabaretów było nie tylko słowa, ale także piosenki, nie zawsze satyryczne. W Polsce kabarety zaczęły się rodzić wraz z powstaniem „Zielonego Balonika”. Był to niewielki, elitarny kabarecik. Bardzo ciężko było o członkostwo w nim, gdy się już udało, należało okazywać zachwyt, w innym wypadku, członkiem równie dobrze można było przestać być. Zastanawiająca jest przewrotność polskiego kabaretu w stosunku, do francuskiego „Czarnego Kota”, który elitarny początkowo nie był, cieszył się szacunkiem wśród plebsu i robotników. Osoba szacowana, zachodząc do tego kabaretu, narażała się na pośmiewisko, mimo wszystko jednak, „Czarny kot” zdobył popularność również u elit. „Zielony balonik” z założenia był elitarny i taki pozostał. Początkowo artystami w „Zielonym Baloniku”, byli członkowie, którzy mieli obowiązek występów. W późniejszym okresie, w Polsce również powstał kabaret nazwany czarnym kotem, na wzór francuskiego, szybko jednak nabrał tonu operetkowego. Wśród szanujących się polskich kabaretów, opanowanych przez grupę skamandrytów, na czołówkę wysuwał się również kabaret Picador. Bardziej kojarzone kabarety powojenne, to pierwszy powojenny kabaret Siedem kotów, założony przez Gałczyńskiego, działający niestety tylko przez jeden sezon, a także Zielona gęś i Kabaret starszych panów. Również popularność zdobył studencki kabaret Potem, cieszący widzów swoim repertuarem aż do 1999 roku. Dziś lista kabaretów jest bardzo długa. Najpopularniejsze wymieniłam na początku, do znanych i lubianych należą także Ne-Nówka, młody zaledwie ośmioletni kabaret, który zasłynął z programu o moherowych beretach. Inne współczesne kabarety to RAK, Grupa MoCarta, oraz znany z audycji radiowej „Między Bugiem a prawdą” Kabaret pod Wyrwigroszem.

Jesteśmy świeżo po premierze amerykańskiej komedii „Chłopaki też płaczą”. Już po sukcesie premiery w Stanach, wiadomo było, że film jest warty oglądnięcia. Nie należy do filmów o pustej treści, bawiących głupotą aktorów, co zresztą jest domeną amerykańskich, tak zwanych hollywoodzkich komedii. Bałam się, że będzie to typowa komedia dla nastolatków, nieco naśladująca, jednak bardzo odbiegająca poziomem od „American pie”. Otóż mile się rozczarowałam, film jest dość błyskotliwy, wręcz inteligentny, a do tego moralizatorski. Młodzieżowy, jednak przystępny język i nowoczesne, jednak z wyczuciem smaku poczucie humoru, to największe zalety tego filmu, pozwalające mu się utrzymać na powierzchni. Dobry gust i delikatny smaczek, sprawiają, że film przyciąga nie tylko rozrywkową młodzież, ale starszych, poważniejszych widzów. Przez jednych jest porównywany do „Dziewczyny z sąsiedztwa”, przez innych do „Wpadki”. Główni bohaterowie to młodzi ludzie, a ich problemy dotyczą monogamii i nudy w związku, a także zbyt łatwo osiągniętego dobrobytu. Rogi pokazują tu nie tylko kobiety, ale i mężczyźni. Aktualny temat, ciekawe rozwiązania i pouczający morał, to zalety, dla których warto obejrzeć akurat ten film. Miejmy nadzieję, że kolejne komedie amerykańskie będą równie płodne w inteligentne filmy z subtelnym dreszczykiem fantazji.

Trzecia część Mumii przeżyła już swoją premierę zarówno w Polsce jak i na świecie, spotkała się również z ostrą krytyką. Nie wnikając teraz w jakość tego filmu, chciałabym podjąć się rozważań nad jej gatunkiem. Mumia jest określana zarówno jako film przygodowy, akcji, science – fiction, a przede wszystkim jako horror i … komedia. No i właśnie tutaj jest moje pytanie. Z czego wynika komediowość tego filmu? Czy faktycznie z śmiesznych dialogów i gagów czy też z paradoksu całego filmu? Paradoksem jest niewątpliwie brak tytułowej mumii, miast niej mamy uśpionego dwa tysiące lat temu cesarza Hana – smoka. A może podstawą tej komedii jest terakotowa armia? Niektórzy twierdzą też, że komedią są tu nie zawsze dobrej jakości efekty specjalne, których przesyt miałby na celu tuszowanie niedociągnięć fabuły. Również nadanie temu filmu statusu horroru jest sprawą delikatną. Jak najbardziej zadatki na horror film ma, ale czy w praktyce tytułowa mumia nie straszy tylko głupotą? Może nie jestem osobą kompetentną, albo wystarczająco obeznaną, ale trzecią część Mumii zarówno jako komedię, jak i jako horror traktowałabym z przymrużeniem oka. Bo nawet parodii horroru, nie mogę w tym wypadku podciągnąć pod komedię, bo o ile znam dobrze definicję, komedie to filmy o zamierzonym humorze…

Zdecydowanie za najlepszą polską komedię uznaję „Komedię małżeńską”. Teksty czasem bardziej mnie rozśmieszają od tych - równie dobrych w „Koglu-moglu”, czy „Galimatiasie”. Film świetnie odzwierciedla realia codzienności i dlatego tak wysoko go cenię. Produkcja nie jest na miarę amerykańskich hitów, za popularnością przemawia ciekawy pomysł, nie tylko nawiązujący do życia rodzinnego, wielu Polaków, ale także dający wyśmienitą receptę sfrustrowanym matkom i żonom na wychowanie męża. Do mojej przychylności co do tego filmu, przyczynia się na pewno także moja kobieca płeć. Bo, my lubimy oglądać filmy, w których zwykłe kobiety potrafią ustawić nawet najgorszego męża. W tym tkwi cały sukces filmu. Dziwi mnie tylko fakt, że wśród polskich produkcji, większą popularność zyskują filmy typu „Nic śmiesznego”. Może faktycznie, pojawiło się w tym filmie kilka ciekawych czy wyszukanych scen, przełamuje on wcześniejsze konwencje filmowe, jednak samą treść określam nie tyle jako nic śmiesznego, ale nawet jako coś przeciętnego. Może jestem niedoświadczonym odbiorcom i nie dostrzegam niektórych walorów filmów tego typu. Zdaję sobie sprawę także z faktu, że tak różnych filmów nie powinno się ze sobą zestawiać i porównywać. Uważam jednak, że polskie filmy komediowe naprawdę potrafią być świetne i na poziomie, wobec tego polscy scenarzyści powinni wkładać więcej wysiłku, a producenci pieniędzy i chęci, by prężniej się rozwijały dzieła tego gatunku.